SuperPolska.pl - Gazeta internetowa,











Myślę, że przez te półtora roku dużo udało się zrobić-wywiad z posłem PiS Bartłomiejem Wróblewskim
Po wyborach 2015 r. w 13 gminach udało się stworzyć społeczne biura poselskie oraz punkty pomocy prawnej „DudaPomoc po Poznańsku” - rozmawiał Andrzej Ficek

AF-W jaki sposób stał się Pan politykiem? Przecież w 2011 roku do Senatu startował Pan jako osoba bezpartyjna.

BW-Bezpośrednio w działalność polityczną zaangażowałem się w czasie wyborów 2011 r. To był trudny moment dla PiS, szczególnie u nas w Poznańskim. Nikt nie chciał kandydować w okręgu, gdzie wiedziano że szanse na zwycięstwo są tylko teoretyczne. Sama propozycja podła jednak dlatego, że pracowałem jako prawnik-ekspert w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a wcześniej przez wiele lat działałem w Poznaniu w korporacjach akademickich, a więc ideowo-wychowawczych organizacjach patriotycznych.

AF-Dlaczego PiS?

BW-Propozycje padały ze strony różnych tworzących się wówczas partii centroprawicowych. Zawsze wcześniej głosowałem jednak na PiS. Ponadto doświadczenie podziałów na prawicy z lat 90. było jednoznaczne. Podziały wśród nas służą tylko opcji liberalno-lewicowej.

AF-Jest Pan szefem PiS-u w powiecie poznańskim od marca 2015 r. Przeważa tam elektorat PO. Jaka jest pozycja PiS?

AF-Zostałem szefem struktur PiS w nietypowej sytuacji, gdy nie byłem jeszcze posłem. Zostałem nim z potrzeby sytuacji. W Poznaniu i powiecie poznańskim od lat PiS uzyskuje najsłabsze wyniki w Polsce. Jest to wypadkowa dwóch czynników. Z jednej strony, silnej pozycji partii liberalnych, wcześniej PO, a teraz Nowoczesnej i PO. Odpowiadają temu utrwalone negatywne stereotypy przeciwne PiS. Z drugiej strony, słabością organizacyjną naszej formacji. Do pewnego stopnia jest ona konsekwencją dominacji środowisk liberalnych, ale w niemałej części także niefortunnych losów PiS w Poznaniu oraz zaniedbań wielu lat. PiS ma oddaną 15-20% grupę wyborców, ale nie ma praktycznie własnych doświadczeń, w tym i co zrozumiałe własnych sukcesów, w rządzeniu w gminach, w powiecie poznańskim i w samym Poznaniu. Jedyne doświadczenia są już stosunkowo odległe, bo z lat 90, i posiadają je jedynie niektóre osoby, które działały wcześniej w Solidarności czy AWS. W związku z tym jesteśmy postrzegani jako ugrupowanie z telewizora.

AF-Jaką ma Pan strategię aby przekonać ludzi do akceptacji programu i działań PiS-u?

BW-Najważniejszą rzeczą jest zakorzenienie Prawa i Sprawiedliwości w terenie. Pierwszą rzeczą było przekonywanie naszych zwolenników, aby chcieli formalnie zaangażować się w działania PiS. Nie było to łatwe, bo rozpowszechniona była i jest obawa, że może to mieć negatywne konsekwencje życiowe ze względu na ostracyzm ze strony platformerskiej większości. Czasami nie jest to także łatwe dlatego, że w interesie niektórych działaczy było celowe utrzymywanie stanu zapaści organizacyjnej. Jeśli w gminie jest jeden działacz PiS to siłą rzeczy tylko on dostanie „1” na liście w kolejnych wyborach.

Pierwszą rzeczą, którą udało się zrobić było doprowadzenie do stanu, że w każdej z 17 gmin istnieje samodzielne koło PiS. W wyborach prezydenckich i parlamentarnych mieliśmy po raz pierwszy w każdej komisji wyborczej swojego członka, a w większości komisji także mężów zaufania. Zaczęliśmy systematycznie myśleć o wyposażaniu kół w materiały organizacyjne i marketingowe, m.in. flagi, roll-upy, banery do użytku w mediach społecznościowych. Większość kół ma swoje profile na Facebooku. Po wyborach 2015 r. w 13 gminach udało się stworzyć społeczne biura poselskie oraz punkty pomocy prawnej „DudaPomoc po Poznańsku”. Myślę, że przez te półtora roku dużo udało się zrobić. Wciąż jednak to początek drogi. Musimy kontynuować pracę organiczną w strukturach PiS, a na wybory 2018 r. stworzyć wiarygodną lokalną alternatywę personalną i programową dla PO-Nowoczesnej.

Data dodania artykułu: 2016-10-30
Autor artykułu: Andrzej Ficek
























stat4u