SuperPolska.pl - Gazeta internetowa,











Szkoła w Dziewierzewie - "Marku, powierzamy Ci dzisiaj Twoją szkołę"
Szanowny Panie Dyrektorze, Szanowne Grono Pedagogiczne Zespołu Szkół w Dziewierzewie, Drodzy Uczniowie, czyli Droga Młodzieży i Drogie Dzieci, Szanowna Pani Minister, Szanowny Panie Wojewodo, Szanowna Pani Poseł, Szanowny Panie Burmistrzu, Szanowny Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo Radni, Panowie Generałowie,Funkcjonariusze, Oficerowie Biura Ochrony Rządu, Żołnierze, Wszyscy Drodzy zgromadzeni Państwo, Rodzice Uczniów, Wszyscy Przyjaciele Szkoły, ale przede wszystkim Droga Rodzino Bohatera dzisiejszego dnia Pana Podporucznika Marka Uleryka, Drogie Siostry, Wszyscy Bliscy i Przyjaciele,

To taka uroczystość, zwykła i niezwykła. Ktoś powie zwykła, bo przecież Prezydent Rzeczypospolitej z małżonką, co roku stara się w jakimś miejscu w Polsce, dokonać symbolicznego otwarcia roku szkolnego. Czyli wziąć udział w jakiejś szkole, w uroczystości rozpoczęcia roku. Zwykła również i z tego punktu widzenia, że dzieje się w normalnej, polskiej miejscowości, dzisiaj w Dziewierzewie. Wiosce, która znajduję się w sercu Rzeczypospolitej. Ktoś powie nic nadzwyczajnego, ale z pewnością jest nadzwyczajne to, że tu w Dziewierzewie szkoła ma 175 lat. I obchodzi dzisiaj swoją wielką rocznicę. Z pewnością nadzwyczajna jest też historia tej szkoły. Widziała powstańców w 1919 roku. Widziała polskich żołnierzy, wtedy kiedy Polska odzyskiwała swoją niepodległość i suwerenność. Wtedy, kiedy także na tych terenach o nią walczono, także Państwo, państwa przodkowie, o tą niepodległość walczyliście.

Szkoła niezwykła, bo zawsze bardzo wysoko oceniana, ciesząca się szacunkiem rodziców, kształcąca dzieci. Posiadająca bardzo dobrą i niezwykle zaangażowaną kadrę pedagogiczną i dyrekcje, przez całe lata. Jeżeli ktoś zapyta, a jakie są na to dowody? Dowód jest prosty. W 1945 roku Niemcy opuścili Dziewierzewo 27 stycznia, a już 1 lutego, szkoła podjęła swoją działalność. Przyszli, pierwsi po II Wojnie Światowej uczniowie, znowu do polskiej szkoły. Trzy dni. Trzy dni po opuszczeniu tej ziemi przez okupanta. Była dyrekcja, byli nauczyciele, po to żeby wykonywać swoje obowiązki. Po to, żeby wykonywać swoją pasje. Bo jeżeli ktoś w taki sposób do swoich obowiązków podchodzi, to świadczy to o jego pasji.

Dzień niezwykły. Uroczystość niezwykła, także dlatego, że następuje dzisiaj nadanie szkołom: szkole podstawowej i gimnazjum, patrona. Podporucznika Marka Uleryka „Ulka”, jak mówili na niego koledzy w Biurze Ochrony Rządu, jak mówili na niego jego przyjaciele, jak mówiła na niego I Dama Rzeczypospolitej Pani Prezydentowa Maria Kaczyńska.

Niezwykła też dlatego, że w szkole zawsze mówi się: „Patron naszej szkoły”, „nasz patron”. Są różni patroni, wielcy ludzie, zasłużeni dla polskiej historii. I zawsze mówi się „nasz patron”, ale rzadko się zdarza, żeby to określenie miało tak głębokie, podwójne znaczenie. Bo to nie tylko patron naszej szkoły, ale to nasz patron. Nasz! Bo stąd, bo z sąsiedztwa. Nasz, bo do tej szkoły chodził. Nasz, bo jego stopy dotykały tych korytarzy, bo biegał po sali gimnastycznej, po boisku szkolnym.

Podporucznik Marek Uleryk, był uczniem tej szkoły w latach 1985-1990. Młodzież i dzieci powiedzą, „ojej to w poprzednim wieku”. To absolutna historia. Ale dla nauczycieli w tej szkole, dla jego przyjaciół, dla jego kolegów, dla wszystkich tych, którzy znali go osobiście, a przecież znała go osobiście większość z Państwa, to jest absolutnie namacalne, to jest prawie tak, jakby to było wczoraj. Pamięta się sceny, wydarzenia, wypowiedzi, wesołe historie, różnego rodzaju psoty, osiągnięcia, wszystko to co w szkolę się działo i wszystko to, co działo się w życiu Dziewierzewa poza szkołą, w którym Marek tak aktywnie uczestniczył: w ochotniczej straży pożarnej, w różnego rodzaju wydarzeniach sportowych.

Był człowiekiem bardzo skromnym, ale jednocześnie niezwykle sumiennym. Służba miała dla niego ogromne znaczenie. Zarazem był człowiekiem ambitnym, chciał osiągać cele, chciał sięgać wysoko. To dlatego dwukrotnie zdobył Mistrzostwo Polski w skokach spadochronowych, w wieloboju spadochronowym. To dlatego marzyło mu się służenie Rzeczypospolitej, chciał pójść do wojska i dostał się do elitarnej jednostki. Nie wojskowej, ale wykonującą specyficzną służbę dla polskiego państwa, niezwykle specyficzną i niezwykle elitarną, a mianowicie strzeżenie najważniejszych obiektów państwowych i dbanie o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Służba niezwykle odpowiedzialna, i w naszym kraju, i na całym świecie. Nie jest łatwo dostać się do Biura Ochrony Rządu. Ale jest już absolutnym szczytem jakim można osiągnąć w tej służbie pełnienie służby w ochronie Prezydenta Rzeczypospolitej i jego rodziny.

Podporucznik Marek Uleryk „Ulek”, był w osobistej ochronie Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, był w osobistej ochronie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wreszcie był jednym z dwóch oficerów, funkcjonariuszy, którzy dbali o bezpieczeństwo I Damy Rzeczypospolitej Pani Marii Kaczyńskiej. Zapewniam Państwa, jako ten, który znał Pana Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego i pracował w najbliższym jego otoczeniu, że bezpieczeństwo jego żony było dla niego ważniejsze niż własne. To także świadczy o tym jakim funkcjonariuszem, jakim ekspertem i człowiekiem był patron Waszej szkoły. Wasz kolega, Marek Uleryk.

Był rzeczywiście doskonały. Znałem Marka, spotykaliśmy się bardzo często kiedy towarzyszył Pani Prezydentowej Marii Kaczyńskiej. Spotykaliśmy się często w Pałacu Prezydenckim, spotykaliśmy się na różnego rodzaju wyjazdach, i krajowych, i zagranicznych. Był człowiekiem niezwykle zaangażowanym w wykonywanie swojej służby, a to była służba, która przede wszystkim była służbą Rzeczypospolitej, naszemu krajowi, bezpieczeństwu naszego kraju poprzez bezpieczeństwo Pary Prezydenckiej. I patrząc na to, jestem szczęśliwy, że macie takiego patrona.

Marek to wielki przykład. Tak jak powiedziałem, i tak jak zostało już powiedziane wcześniej przez Pana Dyrektora: był człowiekiem skromnym, ale jednocześnie niezwykle sumiennym, a zarazem niezwykle ambitnym. Był też człowiekiem dyskretnym, niezwykle sprawnym i inteligentnym czyli posiadał wszystkie te cechy, które są potrzebne do wykonywania tej właśnie służby. Gdyby nie to, że zginął w służbie Rzeczypospolitej, stojąc przy boku I Damy, wszyscy powiedzieli by „wow, ale niesamowitą przygodę życia miał. Miał tą przygodę, mogę Was o tym zapewnić. I tak jak znałem Marka, mogę Was zapewnić jeszcze o jednym. Ktoś powie „ryzykowne stwierdzenie”, ale myślę, że Marek był na tyle oddany tej służbie, jej istocie, jej kwintesencji, że gdyby wiedział o tym, że Pani Maria Kaczyńska I Dama Rzeczypospolitej, zginie tamtego dnia 10 kwietnia, za wszelką cenę próbował by ją zatrzymać, ale gdyby mu się nie udało, mimo wszystko wykonałby swoją służbę i nie było by go dzisiaj z nami, tak jak go nie ma. Poszedłby z pełną świadomością wiedząc, że to właśnie jest jego obowiązek - być z Panią Prezydentową do samego końca, strzec jej bezpieczeństwa, służyć jej, służąc zarazem Rzeczypospolitej.

Chciałbym, żeby Marek był dla Was wielkim przykładem: oddania, poważnego traktowania swoich obowiązków, swojej służby życiowej, choć zapewne będziecie mieli tę służbę w życiu bardzo różną. Marek zawsze służył swoim życiem. Mówię to, jako Prezydent Rzeczypospolitej tak niezwykle wdzięczny, Panu Podporucznikowi Markowi Ulerykowi za to, że był przy I Damie do samego końca.

Ale muszę Wam powiedzieć, że ten medal ma jeszcze drugą stronę, dla mnie niezwykle osobistą. Teraz powiem to jako Andrzej Duda, po prostu. Wtedy, w tych czarnych dniach kwietnia 2010 roku, to mnie powierzono misje udania się do Moskwy po to żeby, towarzyszyć w drodze do Polski trumnie z ciałem I Damy Pani Prezydentowej Marii Kaczyńskiej. Obowiązek, który tam miałem polegał również na tym, żeby dopilnować, aby wszystko odbyło się w sposób godny. Tak jak na to zasługiwała I Dama Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Marka już wtedy nie było, nie mógł tej misji wykonać, ale ja mam takie poczucie, że dopełniłem tego za niego. I w tym sensie w jakimś tam stopniu, stałem się jego towarzyszem broni. Dlatego bardzo dziękuję. Zarówno Panu Dyrektorowi Zespołu Szkół, jak i Gronu Pedagogicznemu za to, że wystąpili z tą inicjatywą i złożyli do Rady Miasta Kcynii wnioski o to, aby to właśnie Podporucznik Marek Uleryk został patronem tej szkoły, tych szkół.

Dziękuję bardzo Panu Burmistrzowi. Dziękuję bardzo Przewodniczącemu Rady. Dziękuję wszystkim Państwu Radnym. Wiem, że te uchwały przeszły jednogłośnie, że nikt nie protestował. Jestem za to ogromnie wdzięczny. Mam nadzieje, że Marek przy całej swojej skromności, a jednocześnie temu wielkiemu poczuciu oddania bliźnim jakie miał, będzie czuwał zarówno nad szkołą, jak i nad jej uczniami, tymi wszystkimi, którzy przez lata przejdą przez te mury. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję. Marku powierzamy Ci dzisiaj Twoją szkołę.

Data dodania artykułu: 2016-09-02
Autor artykułu: prezydent.pl
























stat4u