SuperPolska.pl - Gazeta internetowa,











Niezwykłe hobby pani Anny
"Uzależnienie od zaćmień Słońca jest gorsze od jakiegokolwiek innego nałogu. Uważaj, bo nie jest ważne, ile ich widziałeś. Nigdy nie będziesz miał ich dosyć"- mówi Anna Pisarska-Umańska z Gdańska. Rozmawiał Andrzej Ficek

AF- Od kiedy zaczęła się Pani fascynować całkowitymi zaćmieniami Słońca?

A.P-U. Astronomią chyba od dzieciństwa. Leżałam w łóżku i zasypiając patrzyłam na Księżyc. W wieku 9 lat przeczytałam którąś z „Astronomii” Włodzimierza Zonna. Wiedziałam, co to jest albedo i mimośród i ile księżyców ma Jowisz. Astronomia wróciła do mnie w wieku dojrzałym. Był rok 2006 i pomyślałam: „Zaćmienie? Czemu nie? Chyba warto zobaczyć” Mam na myśli całkowite zaćmienie Słońca. Wycieczkę do Turcji w marcu 2006 organizowała Katedra Meteorytów przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Znalazłam ich w necie. Ale jak to? Ja jedna matka dzieciom i studenci? Czy to nie za śmiesznie? Podziękowałam i odpisałam, że „następnym razem”. Pan Tomasz Ściężor napisał mi, że następnym razem w Europie to w 2026 roku w Hiszpanii. Nie powiem, trochę mną szarpnęło. Zarejestrowałam się na forum astronomicznym, by zapytać, czy warto. Ktoś napisał – jedź, nie będziesz żałowała. Więc pojechałam.

AF-Ile całkowitych zaćmień Słońca widziała Pani do tej pory i w jakich miejscach ?

A.P-U. Cztery, ale nie wiem, może to piąte też mogę zaliczyć? 2006 – Turcja w Side, zaćmienie wzorcowe; 2008 – Rosja, u podnóża Ałtaju, najbardziej egzotyczna podróż; 2009 – pod najdłuższym wówczas morskim mostem na świecie w okolicach Jinshanwei pod Szanghajem (most ma 36 km), 2012 – Cairns w Australii na półwyspie Jork, gdzie kapitan Cook odkrywał nowy kontynent. I to piąte w 2015 – widziałam je wprawdzie jako częściowe, ale z bardzo głęboką fazą zaćmienia tzn. 0,96. To było w Inverness na północy Szkocji, nad Loch Ness. Oglądałam całe zjawisko z dziedzińca zamku Makbeta. To był ten moment, kiedy już nurkuje się wyraźnie w ciemność, milkną ptaki i już-już widziałam pierścień z diamentem. Niestety, to nie było całkowite w tym rejonie i Księżyc przekulał się po Słońcu i wszystko minęło. Pas całkowitego zaćmienia wówczas biegł po Wyspach Owczych i Spitsbergenie. Wszystkie te zaćmienia to jednocześnie wiele zwiedzania.

AF- Czy spotkała Pani innych, podobnych do siebie pasjonatów ?

A.P-U. Pierwsza wycieczka była organizowana, jak wspomniałam, przez UJ, ale sześć osób z tej wyprawy spotkałam 2 lata później na Syberii. Pomyśleliśmy, że za rok w Chinach też się spotkamy, więc czemu nie zrobić własnej wyprawy? Dobraliśmy jeszcze kilka osób i pojechaliśmy. Podobnie razem organizowaliśmy wyjazd do Australii. W naszej grupie był również Tadeusz Szufa – jako jedyny widział ostatnie całkowite zaćmienie w Polsce – w czerwcu 1954 r. na Suwalszczyźnie. Jadąc do Chin miał 89 lat.

Zaćmienia całkowite przyciągają pasjonatów z całego świata. Miasteczko Cairns liczy 50 000 osób a w przeddzień zaćmienia zjechało ich drugie 50 tys. W Chinach pod tym mostem oglądaliśmy zaćmienie w międzynarodowym towarzystwie – Hiszpanie, Finowie, Meksykanie, Kanadyjczycy, i Chińczycy. To wielkie święto dla łowców zaćmień. Łowców dlatego, bo jest niezmiernie trudno na nie trafić. Wprawdzie co roku jest jakieś – całkowite, częściowe, obrączkowe, hybrydowe, ale w przeciągu tysiąca lat zaćmień całkowitych i hybrydowych było tylko 650 (na ogólną liczbę 2375).

Ostatnie w Polsce było 30 czerwca 1954 a następne będzie dopiero 7 października 2135 roku. Jednak w XV i XIX wieku mieliśmy ich po cztery. Tak więc podstawowa trudność, to urodzić się we właściwym czasie. Następna trudność to szerokość pasa zaćmienia, który nie przekracza 270 km. Do tego trzeba dołożyć warunki pogodowe, dostępność terenu (często pas zaćmienia biegnie po oceanach albo Antarktydzie), jakieś dżungle i pustynie. Wtedy okazuje się, że zjawisko całkowitego zaćmienia Słońca jest bardzo trudne do uchwycenia i trzeba się do niego daleko pofatygować. I do tego sprawy finansowe.

Jednak jak to ktoś powiedział – "uzależnienie od zaćmień słońca jest gorsze od jakiegokolwiek innego nałogu. Uważaj, bo nie jest ważne, ile ich widziałeś. Nigdy nie będziesz miał ich dosyć". Precyzja, z jaką ciała kosmiczne zajmują swoje miejsca, piękno towarzyszących temu zjawisk, wrażenie, że człowiek dotyka mistycyzmu i uczestniczy w przekraczaniu wymiarów, a jednocześnie zajmuje odpowiednią – pełną pokory - pozycję wobec potęgi wydarzeń – to wszystko sprawia, że "total solar eclipse" jest najpiękniejszym zjawiskiem na niebie.

AF- Czy podczas wyjazdów na obserwacje nieba zdarzały się jakieś przygody?

A.P-U. A to ktoś się zgubił (Tadeusz w Stambule), a to ktoś trafił na kangura za domem w Górach Błękitnych, a to znowu ugrzązł w toalecie przy zdobywaniu Góry Kościuszki. Ale najdramatyczniej było w czasie drogi z Gór Śnieżnych na lotnisko w Sydney. Nasz kierowca autokaru miał kłopoty żołądkowe. Nikomu o tym nie powiedział, a cały pojazd zapchany był przecież polskimi tabletkami na biegunkę. Zatrzymywaliśmy się przez niego tyle razy, że potem zaczęło tego czasu brakować. Gdy udało się jako tako podleczyć kierowcę, wpadliśmy w burzę. W Australii burza to naprawdę burza. Najpierw mleko za oknem ,potem zatarasowało nam drogę zwalone drzewo, a na końcu kierowca pomylił zjazdy na lotnisko. Organizator dzwonił do obsługi, żeby bramek nie zamykali. Gdybyśmy nie zdążyli, nie mieliśmy szans zabrać się innym lotem i zdążyć.

AF- Kiedy i dokąd wybiera się Pani na kolejne zaćmienie?

A.P-U. Stany Zjednoczone 21 sierpnia 2017. Pas zaćmienia biegnie przez całe Stany. Prawdopodobnie będę w Idaho niedaleko parku Yellowstone.

Urodziłam się w odpowiednim czasie, wizę mam, miejsce wybrane już jest, noclegi zarezerwowane i nie jest to dżungla. Pozostają do spełnienia tylko warunki pogodowe. Proszę trzymać kciuki.

Data dodania artykułu: 2016-10-24
Autor artykułu: Andrzej Ficek
























stat4u