SuperPolska.pl - Gazeta internetowa,











Nie odwołuje się do jednego rodzaju sztuki - wywiad z Magdą H. Hertzberg
Od małego byłam twórcza, jednak nie zaczęło się to od sztuk plastycznych, ale od pisarstwa. Od około 10 roku życia uczęszczałam do Miejskiego Domu Kultury w Rumi-rozmawiał Andrzej Ficek

AF-Jak można nazwać ten rodzaj sztuki jaki Pani uprawia? To tylko hobby czy coś więcej?

MH-Nie odwołuje się do jednego rodzaju sztuki, raczej wiązę różne style ze sobą. W czasie mojej twórczości zajmowałam się technikami instalacji artystycznej, sztuki performance, multimediami, fluid art,akrylem, abstrakcją, sztuką op art, collage i tradycyjnym rysunkiem. Jako artysta przechodzę fazy w zależności od tego jak się rozwijam emocjonalnie i intelektualnie, co się wokół mnie dzieje i jaki to ma na mnie wpływ, co mnie aktualnie inspiruje i co w naturalnym kontekście może mi pomóc w wyrażeniu tego co czuje. Aktualnie współdziałam z różnymi artystami w Danii w projektach instalacji artystycznej, a samodzielnie zajmuję się sztuką digitalną w stylu mixed-media, gdzie łączę rysunek lub malarstwo z naturalnymi zdjęciami końcowo manipulując je na komputerze. Jedyny styl który ciągle przewija się przez cały okres mojej twórczości to symbolizm.

AF-Od kiedy zajmuje się Pani tą twórczością i co Panią zainspirowało aby zacząć?

MH-Od małego byłam twórcza, jednak nie zaczęło się to od sztuk plastycznych, ale od pisarstwa. Od około 10 roku życia uczęszczałam do Miejskiego Domu Kultury w Rumi, gdzie miałam okazje rozwijać mój pociąg do poezji pod okiem pani Stanisławy Steni Mazurek. Poezja dawała mi upust by wyrazić to, czego nie mogły wyrazić zamknięte usta.

Pamiętam że jako młoda nastolatka znalazłam czarno-białe zdjęcia mojej mamy z jej czasów dzieciństwa i młodości. Wzięłam czysty papier do ręki i starannie odzwierciedlałam rysy jej twarzy zwykłym szkolnym ołówkiem. Starannie cieniowałam jej twarz na wzór zdjęcia, mimo że trudno cokolwiek osiągnąć szarym ołówkiem. Kiedy skończyłam rysunek pobiegłam do mamy dumna z mojej pracy, jednak spotkałam się z ostrą krytyką. To było moje pierwsze i ostatnie podejście co do rysunku aż do czasu dorosłości.

Po przyjeździe do Danii ponownie zainteresowałam się sztuką, jednak szybko ugięłam się pod presją perfekcji. W tamtym czasie byłam w związku w którym kolor i moja otwarta/kreatywna osobowość nie były tolerowane. Jedynym tolerowanym kolorem był czarny. Kolorowe tuniki i blezery zostały zwyczajnie porwane w kawałki, a pędzle schowane do szafki.

Sztukę łączyłam od samego początku z leczniczymi aspektami. Każdego dnia muszę być kreatywna, coś narysować, namalować, coś projektować lub chociażby integrować ze sztuka w miejscach publicznych. Są okresy w których trudno jest mi znaleźć inspiracje, najczęściej są to okresy, w których czuje się znakomicie i nic mi nie doskwiera. Jednak nawet w takie okresy codziennie próbuję ”coś zadziałać”, gdyż gdy nie jestem twórczo aktywna spada moje samopoczucie psychiczne.

Sztuka jest również dla mnie okazją do wyrażenia mojej opinii o małych i dużych sprawach, głównie wobec marności ludzkiej, braku akceptacji i na wzajemnej tolerancji w wyborze drogi życia i upodobniań. W tym roku szczególnym tematem, który często pojawiał się w moich pracach był temat wolności, otwartości lub jego brak.

AF-Czy ma Pani wykształcenie plastyczne? Jakie szkoły Pani kończyła?

MH-Ukończyłam Katolickie Liceum Ogólnokształcące w Gdyni z linią humanistyczną, po czym studiowałam przez pięć lat Art and Technology (Sztuka i Technologia) na Uniwersytecie w Aalborgu. Uczęszczałam również na liczne warsztaty artystyczne oraz kursy grafiki i produkcji filmowej, zarówno online jak i na uniwersytecie.

AF-Czy gdzieś poza Facebookiem pokazywała Pani te obrazy?

MH-Digitalne media są dla mnie jeszcze nowością, które okazjonalnie publikuje na socjalnych mediach (Instagram/Facebook). Sztuką dostępną dla oka publicznego były i nadal są różne instalacje artystyczne, samodzielne lub w współpracy z innymi (głównie międzynarodowymi) artystami zamieszkałymi w Danii. Były one wystawiane w lokalnych parkach i miejscach publicznych, teatrze w Aalborgu oraz Platform 4 (event house). Aktualnie pracuje nad dość szerokim projektem feministycznym I-AM-NOT-A-SEXUAL-OBJECT, który będzie wystawiany w galeriach oraz miejscach publicznych na terenie Danii.

AF-Jak reagują widzowie na Pani twórczość?

MH-Jeśli chodzi o prace graficzne to nie mam pojęcia, trzeba by ich o to było zapytać. Przeprowadzałam jednak analizę mojej instalacji artystycznej ”DIVERT”, która odnosiła się do krytyki wobec mediów w tworzeniu sensacji wokół choroby psychicznej, oraz zbytnim koncentrowaniu się na jej negatywnym wizerunku.

Instalacja składała się z interaktywnego pomieszczenia udekorowanym na wzór szpitalnego pokoju psychiatrycznego. Na ścianie wyświetlane były interaktywne cienie, które pozwalały odbiorcom doświadczyć stanu dysocjacji (wyjście z ciała i obserwowanie siebie z boku), który często jest połączony z silną depresją. Prościej mówiąc stworzyłam oprogramowanie które kodowało odbiorców poruszających się po pomieszczeniu i które wyświetlało ich sylwetki na ścianie w trzech różnych kolorach i etapach czasowych: jeden teraźniejszy, jeden na 1 minutę przed, i jeden na 2 minuty przed. Zależało mi na tym żeby odczucie nie było przerażające lub szokujące, ale raczej o neutralnym lub pozytywnym odcieniu.

Po za cieniami instalacja składała się z mebli pokrytych neonowymi pomponami, video art, pojemników wypełnionych psychotropami, opaską z moimi danymi z pobytu w szpitalu oraz graficzną oprawą tekstów i rysunków nawiązujących do niestabilnego stanu mentalnego.

Część odbiorców tej instalacji reagowała szokiem i niesmakiem (głównie wobec sensacyjnego video), jednak analiza ukazała że instalacja w większości została odebrana pozytywnie, pozwalając odbiorcom na otwarcie, a nawet zmienienia perspektywy co do choroby psychicznej w bardziej pozytywną stronę.

W mojej sztuce chodzi mi o wyrażaniu tego co kryje się w mojej podświadomości i wykorzystywaniu tej informacji do mojego rozwoju mentalnego, jednak tworzę również prace które mają za zadanie walczyć o dobro innych. O wolność można walczyć na różne sposoby, również przez kolor i sztukę

Magda H. Hertzberg, rocznik 1986, pochodzi z Rumi. Obecnie zamieszkała w Danii, w Aalborgu, od roku 2006. Uczęszczała do Publicznego Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni, studiowała "Art and Technology" na Uniwersytecie w Aalborgu. Marzy o świętym spokoju i wolności, dla siebie i dla innych.

Data dodania artykułu: 2018-07-12
Autor artykułu: Andrzej Ficek
























stat4u